O projekcie - kronika wojenna Festung Breslau 1945 täglich

Pomysł odtworzenia historii zagłady dawnego Wrocławia, ostatnich dni Festung Breslau w okrągłą, siedemdziesiątą rocznicę wydaje się tak oczywisty, że aż dziwne, że nikt inny na to nie wpadł, że nie mamy konkurencji. 70 lat temu: 20 i 21 stycznia 1945 wypędzono na mróz prawie całą ludność Wrocławia, czy słyszeliście, żeby ktoś to upamiętnił? Z - jak to się szacuje - 700 tysięcy wypędzonych wrocławian około 100 tysięcy zginęło wkrótce z zimna i głodu. Ilu obecnych wrocławian o tym wie? Ilu z nich zdaje sobie sprawę ze skali cierpień, na jakie skazano wypędzonych i tych którzy pozostali. Czy powtarzając frazesy o Festung Breslau, o tym, że "Wrocław poddaje się ostatni" czy zdajemy sobie sprawę co to naprawdę oznacza?



Pomysł to było "aha, fajnie, OK zrobimy", ale w trakcie dwie rzeczy nas zaskoczyły: po pierwsze zaczęliśmy za późno, w ostatniej chwili, bo 17 stycznia w dniu upadku Warszawy (zgodnie z dewizą Twierdzy "jetzt oder nie" czyli teraz albo nigdy), ale jak sami widzicie, wydarzenia potoczyły się tak szybko, że do dziś zajęcie Górnego Śląska, dyktatura Gauleiterów i sprawa ewakuacji (którą trzeba by właściwie napisać na nowo, w szerszym kontekscie) nie jest dobrze opisana. A co z walkami w bezpośrednim otoczeniu Wrocławia? Ciągle pisząc o bieżących wydarzeniach musimy cofać się w przeszłość, żeby do narracji dodać coś co umknęło. Jest przynajmniej kilka takich zaległych, dodatkowych, albo bardziej przekrojowych artykułów do napisania - są wymienione w Artykuły uzupełniające. Drugie zaskoczenie to zarówno ilość informacji, jak i znaczenie tego co opisujemy. Przecież początkowo miały to być kilkuzdaniowe notatki w formie zbeletryzowanej listy tego, co się tego dnia wydarzyło. I to nawet publikowane nie codziennie, a co jakiś czas. Ale dotknęliśmy spraw zbyt ważnych, żeby prześlizgiwać się banalną notacją, życie to nie #twitter. A to właśnie jest życie, przykryte kurzem, propagandą, zgliszczami i sadzą. Przeszłość innego narodu, ale też nasza, bo po niej codziennie chodzimy. Zaś ilość informacji jest przytłaczająca, cały czas przecież zajęci normalnym życiem piszemy ten blog w biegu, z dnia na dzień, na zmianę. W trakcie zbieramy lektury, wczytujemy się w nie i wybieramy to, co nam się wydaje ważne. Żaden z nas nie jest zawodowym historykiem, jesteśmy w ścisłym tego słowa znaczeniu amatorami. Korzystamy tylko z naszej dotychczasowej ogólnej wiedzy (coraz lepiej orientując się, jak jest niewielka), dostępnych książek i internetu. Nie korzystamy z archiwów, prawdę mówiąc nie ma na to czasu. Ale mamy ogromny przywilej, żyjemy w czasach kiedy możemy pisać prawdę o obu sprawcach tej tragedii, jak i wreszcie przyznać, że Wrocław do 1945 roku był miastem niemieckim. Piszemy o niemieckiej historii. Teraz możemy opowiedzieć ten czas i to, co się działo. I zrobimy to, najlepiej jak potrafimy, mając przekonanie, że pamięć jest najlepszym hołdem oddanym ofiarom.

I tu jest miejsce na prośbę - do wszystkich którzy doczytali do tego miejsca - popełniliśmy całą masę błędów, wymknęło nam się wiele zagadnień naprawdę poważnych. Prawie w ogóle nie zajęliśmy się robotnikami przymusowymi osadzonymi we Wrocławiu. Polakami zamkniętymi w obozie na Hauke-Bosaka. Jest cała lista tego, co pominęliśmy, co opisaliśmy błędnie. Więc prosimy: jeśli widzisz błąd, brak informacji, przeoczenie, coś, z czym się nie zgadzasz czy choćby zwykłą literówkę - daj nam znać wysyłając wiadomość na Facebooku. Jeśli wiesz o jakimś źródle, które pominęliśmy, książce której nie ma w bibliografii, człowieku który pamięta tamte wydarzenia (mamy już dwie takie osoby) - napisz do nas.

Oraz - już na zakończenie - już ostatnia prośba, jeśli znasz kogoś, kogo nasz blog lub profil na Facebooku może zainteresować, zareklamuj nas. Jest to dla nas ważne, ponieważ drugą sprężyną nakręcającą naszą kronikę wojenną jest zainteresowanie jakim się cieszy.

Uwaga! W planach jest też kolejny cykl, tym razem mający inny charakter, nie codziennych wpisów, a bardziej ogólnych artykułów - o początkach polskiego Wrocławia w latach 1945-48.

Gruß aus Festung Breslau; Tomasz Kulik und Tadeusz Dudkowski - Wrocławscy Argonauci

2 komentarze:

  1. hej :) kiedy ciag dalszy ?? czyli o poczatkach polskiego Wroclawia
    kiedy pojawia sie artykuly uzuplniajace ?
    bardzo lubie wasza kronike , promuje ja w moim serwisie www.tropiciele-tajemnic.pl
    pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam,
    Przypadkiem trafiłem na pewne materiały źródłowe dotyczące walk o Breslau od strony radzieckiej (359 dywizja strzelecka). Chętnie bym się podzielił i prosił przy okazji o pomoc w zidentyfikowaniu pewnego obiektu wymienionego w tych dokumentach. Niestety nie mam fb, a możliwości kontaktu mailowego nie zostawiliście.
    Byłbym wdzięczny za kontakt zwrotny (al_muell@wp.pl)
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń