sobota, 2 maja 2015

2 maja, środa


2 maja, środa
Po tym jak wiadomość o śmierci Adolfa Hitlera obiegła Wrocław, głośniki radzieckiej propagandy obwieściły: BERLIN PADŁ. Tym razem informacja nie została podana na wyrost. Rozpoczęta 16 kwietnia operacja zakończyła się sukcesem Armii Czerwonej. Nikt nie liczył strat, nikt nie oglądał się za siebie. Najważniejsze że towarzysz Stalin był zadowolony. Do dzisiaj straty wśród ludności cywilnej są trudne do oszacowania. Zakłada się, że podczas oblężenia zginęło 100000 Berlińczyków.

Najnowsze doniesienie było kluczowe dla Wrocławia, który wciąż stawiał opór, choć już nie tak zdecydowany jak przez ostatnie dwa miesiące ale nadal pozostawał twierdzą, jednym z ostatnich bastionów nazizmu w Europie. W sztabie Niehoffa zapanowało poruszenie. Dotychczasowe decyzje należało interpretować na nowo:
„(…) Jednak gdy generał Niehoff naradzał się ze swym najbliższym sztabem, wszystkie fronty bronione w ostatniej dekadzie kwietnia stały w miejscu. Wrogowi nigdzie nie udało się przedrzeć aż do centrum miasta, nie mówiąc już o choćby najdrobniejszym rozszczepieniu niemieckich sił. Ale twierdzy zagrażały ciemne chmury nadciągającej burzy, którym teraz nie można było stawić czoła. Berlin upadł i rosyjskie dowództwo otrzymało stamtąd wsparcie. Zmasowane chmary bombowców – z początku niebombardujących – odbywały ostrzegawcze parady nad Wrocławiem. Dowództwo twierdzy, dobrze poinformowane o swoim położeniu zarówno przez stronę niemiecką, jak i przez sowieckie głośniki, zorientowało się, że Wrocław swoje zadanie wykonał.(…)”
Wspomnienia komendanta kolejny raz stają się manifestem ideologicznym, zarówno w ocenie własnego położenia jak i działań lotnictwa radzieckiego. Rzeczywistość widziana oczami żołnierza wyglądał trochę inaczej. Verton uczestniczący w obronie Festung Breslau do końca zapisał w swoich dziennikach:
„(…)Względnie pokojowe godziny 1 maja nie trwały długo. Każdego dnia aż do 5 maja naloty wzmagały się. Wielkie eskadry nieprzyjacielskie za każdym razem zabijały lub raniły, według księdza Horninga, około 1000 mieszkańców. Codziennie były dwa naloty, a czołgi rosyjskie próbowały szczęścia, aby się ponownie przedrzeć do centrum miasta, ale były odpierane. Nasze kontrataki były obecnie tak samo silne, jak poprzednio. Nie spełniły się ich nadzieje na to, iż uwierzymy w puste obietnice o wolnej drodze do domu lub o zwolnieniu jeńców wojennych zaraz po tym, jak tylko skończy się wojna.(…)”
Strona radziecka rzeczywiście do końca próbowała najróżniejszych taktyk, aby symbolicznie zakończyć walki na swoich zasadach. Zdobywając wszystkie pozycje niemieckie z kulminacją w Rynku. Śmiało można stwierdzić, że Wrocław stał się krwawą areną i poligonem dla wszystkich możliwych pomysłów. Starcia na wolnych przestrzeniach, bitwy czołgowe, działania w mieście.  Walka w kanałach znana z powstańczej Warszawy, improwizacje w postaci wózków budowanych na prędce z elementów wagonów tramwajowych do wystrzeliwania torped Kriegsmarinne, pociąg pancerny Pörsel, kampania medialna obu stron. Z jednej strony Schlesische Tageszeitung wydawany do kapitulacji, z drugiej pociski propagandowe wypełnione tysiącami radzieckich ulotek i megafony ustawione na pierwszej linii frontu. Terror SS trzymający za gardło Wrocławian, ambicjonalne postawy dowódców radzieckich. Rujnowanie miasta przez niemieckich podpalaczy i saperów z jednostki na Kozanowie. Bezsensowna śmierć piętnastoletnich chłopców, wykorzystywanie seksualne kobiet itd. Zapis dni oblężenia jest lekturą o upadku człowieka, postaw moralnych i zezwierzęceniu narodu, o czym pisał choćby Peikert. Jednak dzisiaj Rosjanie postanowili zaskoczyć Niehoffa asem wyrzuconym w ostatniej chwili z rękawa radzieckiego munduru. Do Wrocławia, a dokładnie do Leśnicy sprowadzona została grupa 79 niemieckich antyfaszystów. Którzy mieli wykonać tyle samo niebezpieczną co bohaterską misję. Za zgodą dowództwa I Frontu Ukraińskiego z Krakowa przybyli dzisiaj świetnie uzbrojeni tajni agenci gotowi na wszystko. Akcję przygotowali inni antyfaszyści współpracujący od dawna ze stroną rosyjską członkowie wrocławskiego komitetu Wolne Niemcy. Ich zadaniem było przedostanie się na pozycje niemieckie w zachodniej części miasta. Unieszkodliwienie obrońców i wypracowanie lepszej pozycji do zajęcia Wrocławia.  Początkowo zanim trafili do Wrocławia zostali zakwaterowani w Rudniku nad Sanem, skąd w połowie kwietnia trafili do krakowskiej szkoły frontowej. Dzisiaj pojawili się w Leśnicy by jutro przedostać się do Żernik. Dowódcą oddziały był leutnat Horst Viedt o którym Köstler – jeden z uczestników akcji obszernie szicował postać swojego dowódcy. Viedt był synem zawodowego oficera. Od najmłodszych lat wychowywany w poczuciu odpowiedzialności i szacunku do prawa i moralności. Będąc oficerem Wehrmachtu naoglądał się różności o których w szkółce nie mówili. Uczestniczył w walkach na froncie wschodnim gdzie podczas jednej z akcji we wsi nie zgodził się na pacyfikowaniu ludności cywilnej. Następnego dnia był już dezerterem, wkrótce trafił do obozu jenieckiego gdzie poznał  niemieckich komunistów z komitetu Wolne Niemcy. Tak rozpoczęła się jego wojenna ścieżka agenta który podobnie jak J-23 grał na nosie Niemcom. Z tą różnicą że filmowy Hans Kloss był z krwi i kości dzieckiem tej ziemi Piastów.
Dzisiaj o przybyciu tajnej grupy nie wiedział major Otto, pierwszy oficer sztabu komendanta który zajęty nerwowym łataniem rzeczywistości zdecydował się do wszystkich jednostek garnizonu wysłać rozkazy i proklamację feldmarszałka Schoernera, który z pewnym opóźnieniem zareagował na informację o śmierci Hitlera, podając informację która jest koronkową wersją karykatury typowej dla propagandy III Rzeszy.

„Żołnierze Grup Armii Środek!
Jako męczennik swej idei i wiary oraz jako żołnierz europejskiego posłannictwa zginął Adolf Hitler, walcząc do ostatniego tchu przeciwko bolszewizmowi. Jego dzieło i misja będą świętym spadkiem dla przyszłych pokoleń.
My żyjący, mamy obowiązek kontynuować walkę według jego założeń i dokończyć dzieła. Walka o wolność i przyszłość Niemiec toczy się dalej Grossadmiral Dönitz przejął dowództwo nad niemieckim narodem i niemieckim Wehrmachtem. Wierni i posłuszni gromadzimy się wokół niego w tej godzinie. Wiemy, ze w końcu tych krwawych zmagań zostanie mimo wszystko zabezpieczony byt naszego narodu. Bohaterska śmierć  Führera jest najwyższym zobowiązaniem dla każdego uczciwego żołnierza. Niechaj każdy tak walczy, aby mógł z czystym sumieniem stanąć przed poległym Führerem.
Heil Adolf Hitler!”

Wrocławianie wiedzieli swoje, nikt nie był tak naiwny żeby przypuszczać ze Hitler bohatersko zginął. Powszechną opinią była ta, jakoby Führer miał udar mózgu. Niehoff dokładnie wiedział, że pozostały trzy wyjścia: Przedrzeć się, Zgiąć lub poddać się. Decyzja o zakończeniu walk zaczęła kiełkować, nie było już moralnej odpowiedzialności, którą on jako oficer powinien przestrzegać. Nie było wodza, nie było stolicy.[tom]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz