sobota, 31 stycznia 2015

31 stycznia, środa. Wiosna

Wczorajsze zatopienie MS Wilhelm Gustloff z 10 tysiącami ludzi na pokładzie było największą katastrofą morską w historii. Na Titanicu zginęło półtora tysiąca ludzi z 2200 znajdujących się na pokładzie. Tymczasem zaprojektowany na półtora tysiąca pasażerów Gustloff zabrał z Gdyni (Gotenhaven) 10 tysięcy ludzi, z tej liczby zginęło 6 do 9 tysięcy, duża część w wyniku eksplozji i pożarów wywołanych wybuchem trzech torped, statek błyskawicznie przechylił się na lewą burtę, co uniemożliwiło ucieczkę. Z powodu pory roku ludzie, którzy wpadli do wody umierali z wyziębienia w ciągu kilku minut. Sukces dowódcy sowieckiej łodzi podwodnej S-13, Aleksandra Marinesko wynikał z tego, że przyczaił się i zaatakował ze strony, z której niemiecka marynarka nie spodziewała się ataku - od lądu. Mimo tego, że większość zabitych to byli cywile atak ten nie był zbrodnią wojenną według prawa morskiego. Statek bowiem przewoził również materiały wojenne i żołnierzy, ponadto znajdował się pod eskortą. Gwałtowna śmierć tysięcy pasażerów Gustloffa jest tylko samotnym tchnieniem grozy w bezmiarze cierpienia ogarniającego całą Europę. Trwa operacja Hannibal - największa ewakuacja morska w historii ludzkości. Tragedia Gustloffa nie przerywa jej ani na chwilę. Od 21 stycznia na rozkaz admirała Kala Dõnitza wszystkie dostępne statki i okręty, wszystko, co pływa i jest w stanie wykonać rejs Bałtykiem używane jest jako środek transportu z Prus Wschodnich do uważanych za bezpieczne portów w Niemczech (głównie Kilonia) oraz okupowanej Danii. Absolutny priorytet miała armia, ludności cywilnej wręcz nakazywano pozostać w domach. Ale z czasem przerodziło się to w kolejny etap Wielkiej Ucieczki. W ciągu 15 tygodni ewakuowano około miliona cywilów i ponad 300 tysięcy żołnierzy.

Pomimo wyraźnych nakazów zaczynają wracać do Wrocławia wypędzeni kilka dni temu uchodźcy przynosząc straszliwe opisy tego co dzieje się na drogach Śląska, gdzie każdego dnia tysiące ludzi ginie z głodu i zimna. Zdesperowani i przerażeni nie wierzą już w to, że jest dokąd uciekać, decydują się pozostać w mieście, w którym nie brakuje jedzenia i można znaleźć schronienie przed zimnem. Władze zaś pomimo terroru i egzekucji przeprowadzanych publicznie i potajemnie nie są w stanie zapanować nad sytuacją. 30 stycznia ze strony SS pada rozkaz ewakuacji duchownych. Tego dnia wieczorem odbywa się pośpiesznie zorganizowana w zasypanej śniegiem Katedrze narada ekumeniczna, podczas której przedstawiciele kościoła katolickiego i luterańskiego uzgadniają, że najlepiej będzie wstrzymać się z realizacją tego rozkazu. Zapytany następnego dnia przez kontakt Kapituły Katedralnej Gauleiter Hanke odpowiada, ku zaskoczeniu wszystkich, że nic nie wie o takim rozkazie Himmlera i zaleca w tej kwestii skontaktowanie się z gestapo.

Sowieci docierają do Odry na prawie całej jej długości na Śląsku i Ziemi Lubuskiej, są już w okolicy Kostrzynia (Küstrin) oraz Frankfurtu nad Odrą. Przygotowują się do natarcia w rejonie Koźla (Cosel). Po niepowodzeniach na wschód od Odry Korpus Pancerny Großdeutschland zostaje przegrupowany na prawy brzeg.

Tymczasem na obu przyczółkach trwają zaciekłe walki. Sowieci wciąż blokują Oławę, 269. Dywizji Piechoty nie udaje się zlikwidować przyczółka. 10 dni wcześniej dowódca dywizji spotkał się w zamku w Sycowie (Groß Wartenberg) z jego właścicielem księciem kurlandzkim Bironem i jego małżonką księżną Herzelaide, wnuczką cesarza Wilhelma II i zalecił im bezzwłoczne opuszczenie zamku, wspaniałej neogotyckiej rezydencji z początku XIX wieku, nie było czasu na wywiezienie ślubnego prezentu cesarza: królewskiej kolekcji szkła i porcelany dawnego poczdamskiego kolegium tytoniowego Fryderyka Wilhelma I. Kilka dni później Syców z zamkiem wpadł w ręce sowieckie nietknięty, Armia Czerwona stacjonowała tam później pół roku, połowę miasta obracając w ruiny, wypalone do cna zamek i ratusz musiały zostać rozebrane przez Polaków. Udało się natomiast wywieźć w ostatniej chwili pozostawione w Oleśnicy (Oels) bagaże księżniczki małżonki następcy tronu, Cecylii Augusty Marii Mecklenburg-Schwerin.

W swoim majątku w Krzyżanowicach (Weiderbrück) nad Widawą od marca 1944 przebywał feldmarszałek von Kleist, w latach 1935-38 (czyli od utworzenia Wehrmachtu) dowódca śląskiego VIII Korpusu Armijnego podczas wojny z Polską dowódca korpusu, a później we Francji, Jugosławii i ZSRR Grupy Pancernej, od 1942 dowódca Grupy Armii A. W 1943 dowodził udanym odwrotem po klęsce w Stalingradzie, za który został awansowany na feldmarszałka. Rok później popadł w niełaskę, kiedy wbrew wyraźnemu rozkazowi Hitlera wycofał się, by uniknąć okrążenia. Komendant Krause w ostatniej chwili zdołał namówić feldmarszałka na opuszczenie domu. Batalionem, który później walczył w tym rejonie, dowodził jego syn, rotmistrz von Kleist, który w domu rodzinnym przechodził właśnie rekonwalescencję. Przedmiotem troski dowództwa Twierdzy była gruba pokrywa lodu na Odrze, według niektórych pozwalająca nawet przejechać czołgom. Właśnie z powodu mrozu nie powiodła się próba podniesienia poziomu wody na rzece przez spuszczenie oddanego do użytku w 1933 zbiornika retencyjnego na Nysie Kłodzkiej w Otmuchowie (Ottmachauer See).


Generalmajor Johannes Krause (1893-1978)
Przeciążony obowiązkami i nieustannym napięciem 52-letni komendant Twierdzy generalmajor Johannes Krause nagle zachorował na zapalenie płuc, 31 stycznia ma 40 stopni gorączki i oczywiste jest, że wymaga długiej rekonwalescencji. W tej krytycznej chwili nie może pełnić już dłużej obowiązków dowódcy. Krause wstąpił do armii w wieku 19 lat jako podchorąży, rok przed Wielką Wojną, służy początkowo w zwiadzie później w artylerii, kończy wojnę w stopniu porucznika. Służy później w ograniczonej do 100 tysięcy żołnierzy Reichswerze. Kiedy Hitler dochodzi do władzy jest instruktorem w szkole artyleryjskiej, we wrześniu 1934 na pół roku przed powstaniem Wehrmachtu zostaje dowódcą batalionu artylerii. Zwieńczeniem kariery jest stanowisko dowódcy 312 Dywizji Artylerii, które piastuje dokładnie miesiąc: od 1 kwietnia do 1 maja 1944, później pozostaje w rezerwie Fũhrera i 25 września 1944 zostaje wyznaczony na dowódcę Twierdzy Wrocław. Jest Ślązakiem, urodził się w Strudze (Adelsbach) k Starych Bogaczowic (Alt Reichenau). Miejscowość ta zasłynęła 15 maja 1807 bitwą, podczas której polscy ułani Legii Polsko-Włoskiej (sformowanej zaledwie półtora miesiąca wcześniej) napotkali i podczas błyskawicznej szarży rozbili maszerujący na Wrocław oddział piechoty i kawalerii pruskiej, znacznie przewyższający ich liczebnie. Ironiczne jest to, że oddział ten składał się w dużej części z polskich chłopów - dezerterów z armii pruskiej. Doprowadzili do Wrocławia 800 jeńców, gdzie wynagrodził ich za to Hieronim Bonaparte.

Walki trwały nie tylko w okolicach Oławy, przyczółek w Piskorzowicach stanowi zagrożenie od zachodu, w rejonie Urazu (Auras) gromadzą się siły nieprzyjaciela, szykując się do desantu. 29 stycznia sowietom udało się przeprawić przez Odrę i rozpętała się zaciekła strzelanina trwająca cały dzień, rozstrzygnęły ją dopiero siły obrońców poderwane dramatycznym alarmem o trzeciej w nocy 30 stycznia.

Po nocnych walkach w rejonie Urazu dziś panuje nadzwyczajny spokój. Hugo Hartung pisze tego dnia: "Do bazy zawitał oddział wojska, któremu nadajemy ksywę "dzika banda z Radomia". Zabawnie opatuleni zuchwalcy we wspaniałych futrzanych czapach, którzy przyjechali tu z taborem polskich kucharek i mnóstwem zarekwirowanego bydła, przypominają landknechtów z czasów wojny trzydziestoletniej. Zaprzężonymi w polskie konie saniami gnają po płycie lotniska, hałasując i zawadiacko trzaskając biczami. Szlachtują bydło i gotują dla swoich ludzi; w okolicznych wsiach rekwirują alkohol. Po południu temperatura nareszcie wzrasta do zera, wieczorem zaś kapelmistrz L. i ja słyszymy kosa. Ta pierwsza namacalna oznaka nadchodzącej wiosny budzi w nas wzruszenie."

Idzie wiosna. [td]

piątek, 30 stycznia 2015

Godzina 22 Sonnenburg. 30 stycznia



300 km od Wrocławia, niedaleko dzisiejszej granicy niemiecko-polskiej leży malowniczo położony Słońsk. Przed 1945r. znany jako Sonnenburg. Do 3 kwietnia 1933 raczej niewiele znaczące miasteczko. Jednak wszystko miało się zmienić gdy do dawnego więzienia przywieziono 200 więźniów w eskorcie 60 funkcjonariuszy policji. Kolejny transport z 52 więźniami dostarczonymi Grüne Minna dotarł do Słońska 6 kwietnia. KZL Sonnenburg był jednym z pierwszych utworzonych na terenie Niemiec obozów koncentracyjnych.
Wszystko miało się zmienić po 7 grudnia 1941 roku kiedy to na mocy dekretu Nacht Und Nebel trafili tu zarówno obywatele Francji, Belgii, Holandii, Luksemburga, Danii i Norwegii. Byli oni uczestnikami ruchów oporu, którzy w ramach Nocy i Mgły zostali pozbawieni tożsamości, najczęściej porywani wprost z ulicy tracili wszelkie prawa. Najgorsze jest jednak to że byli po prostu więźniami NN. Wśród więźniów obozu byli także obywatele Polski, Jugosławii, Czech, Słowacji, Bułgarii, Austrii, Szwajcarii, Estonii, Włoch, Związku Radzieckiego i Hiszpanii. Charakterystyką Sonnenburga było więzienie i torturowanie opozycjonistów politycznych, głównie komunistów takich jak Rudolf Bernstein, działaczy antyfaszystowskich jak Otto Buchwitz , Ottomar Geschke, Ernst Grube – działacz związkowy czy choćby Kuestermeier Rudolf powojenny redaktor naczelny Die Welt. W Sonnenburgu więziono także Carla von Ossietzky późniejszego laureata pokojowej nagrody Nobla. 

                                                                                Erich Mühsam

Jednym z więźniów obozu był także niemiecki anarchista i rewolucjonista Erich Mühsam. Urodzony 6 kwietnia 1886 roku w Berlinie, do końca był zagorzałym przeciwnikiem aparatu władzy, w szczególności proponowanego populistycznymi metodami aparatu terroru NSDAP.
Wśród oprawców ze Słońska byli min. dr Eduard Seidler, lekarz obozowy odpowiedzialny za śmierć setek więźniów. Jednak oprawcami byli głównie bezlitośni funkcjonariusze SS i Gestapo.
W nocy z 30 na 31 stycznia 1945 roku od godziny 22 do 1 w nocy w grupach po 10 osób wyprowadzani byli z cel więźniowie. Seria z karabinów maszynowych i strzał w tył głowy. Dla pewności. Zimny wzrok Hauptsturmführera Wilhelma  Nickela. Rozkaz wykonany. Meldunek do przełożonego 
- Tak Obersturmführer zadanie wykonane.   Heinz Richter z Frankfurtu nad Odrą nie kryje zadowolenia.


2 luty 1945 roku żołnierze Armii Czerwonej z jednostki wojskowej nr 54761 oswabadzają obóz. Odnaleziono 819 obnażonych ciał leżących na dziedzińcu więzienia, wśród nielicznych którzy przeżyli obóz jest Belg Leon Esseler, dwóch obywateli Jugosławii, Polak i Ukrainiec.
18 grudnia 1970 roku. Sąd Przysięgłych w Kilonii. Na ławie oskarżonych siedzą Richter i Nickel. Jako świadek zeznaje jeden z nielicznych ocalałych więźniów Belg Leon Esseler skrupulatnie opisuje bezkresne morze nienawiści i ludzkiego upodlenia. Wskazuje Richtera i Nickela jako winnych popełnionych zbrodni
2 sierpnia 1971 oskarżeni zostają uniewinnieni…
W orzeczeniu sądu stwierdzono min.

"(...)Fakt, że w pojedynczych przypadkach komando SS oddało dodatkowe strzały, nie może być uznany za dowód okrucieństwa.(...) Z jednej strony wynika z tego, że część oddanych strzałów nie była śmiertelna, tak że dodatkowe cierpienia dla ofiar były prawdopodobne. Z drugiej jednak strony dowodzi to także, że strzelcy SS starali się ukrócić dodatkowe cierpienia ofiar przez oddawanie dodatkowych strzałów. Niektóre ofiary zostały w ten sposób zapewne uchronione od dlugotrwającego zgonu pełnego cierpień, która spotkałaby je niewątpliwie w późniejszym czasie(...)“


Dokładnie o godz. 22, 70 lat temu rozpoczęła się masakra. Od wielu lat berliński oddział Stowarzyszenia Ofiar Prześladowanych przez Reżim Nazistowski - Zrzeszenie Antyfaszystów (Vereinigung der Verfolgten des Naziregimes - Bund der Antifaschistinnen VVN-BdA) walczy o pamięć ofiar i rozliczenie winnych zbrodni.[tom]

30 stycznia. Wtorek



30 stycznia. Wtorek


Pozycja na Morzu Bałtyckim 55°07′27,7″N 17°42′14,6″E  dokładnie na wysokości Łeby, dokładnie 70 lat temu.

Godzina  21.16, trzy torpedy wystrzelone z radzieckiego okrętu podwodnego S-13 dowodzonego przez komandora Marineskę uderzają w dawny pasażerski statek który dzisiaj pełnił funkcję okrętu ewakuacyjnego. Na pokładzie MS "Wilhelm Gustloff" jest 10000 pasażerów, wśród nich gestapowcy, uciekinierzy, ranni, załoga i Heinz Schön zastępca ochmistrza, jaworzanin, Dolnoślązak. Jeden z zaledwie 1000 osób którym udało się przeżyć. Gustloff przygotowany na jednorazowe zabranie 2000 osób nie ma szans.

22.25 okręt staje się mogiłą 9000 ludzi. Nim to się stało, wielu z nich w akcie desperacji strzela sobie w głowę z podręcznej broni. Wiedzą, że pancerne szyby nie pozwolą im na szybką ewakuację.
Z pewnością Adolf Hitler w swoim ostatnim radiowym przemówieniu słyszanym z tysięcy radioodbiorników w całej Rzeszy, właśnie dzisiaj 30 stycznia 1945r. nie wspomniałby, nawet gdyby wiedział o tym co się stało na wodach Ostsee. Jego ostatnie publiczne wystąpienie musiało dodać wiary upadającemu kolosowi. Szczególnie dziś, w 12 rocznicę zwycięstwa. Wszyscy Niemcy doskonale pamiętają datę 30 stycznia 1933 roku kiedy to przywódca Narodowo Socjalistycznej Partii Niemiec został Der Fuhrer und Reichskanzler,  przejmując pełnię władzy w oczekującym szybkich zmian kraju. Oczekiwania spełnił jednak dziś po sześciu latach wojny i w przeddzień klęski wielkich Niemiec , coraz bardziej owładnięty przekonaniem o zdradzie spoglądającej zza każdego rogu musiał być stanowczy, zdecydowany i pewny siebie. Jednoznaczne przesłanie z pewnością trafiło do Karla Hankego i jemu podobnych

(…)Dlatego oczekuję od każdego Niemca, że będzie spełniał swój obowiązek do ostatecznego końca, że przyjmie na siebie każdą ofiarę, której się od niego wymaga i wymagać będzie, oczekuję od każdego zdrowego, że z narażeniem życia będzie się angażował w walkę, oczekuję od każdego chorego i ułomnego, że będzie pracował bez wytchnienia, oczekuję od mieszkańców miast, że będą wykuwać broń do tej walki, i oczekuję od każdego chłopa, że z najwyższym możliwym ograniczeniem własnych potrzeb będzie dostarczał chleb dla żołnierzy i robotników tej walki. Oczekuję od wszystkich kobiet i dziewcząt, że tak jak dotychczas będą wspierać tę walkę z najwyższym fanatyzmem.(…)

Szczególnie dzisiaj, kiedy Azjaci jak ich określał Hitler byli już w Europie czyli w Niemczech, dla obrońców Festung Breslau słowa przemówienia, pełne patosu miały ogromne znaczenie. Okazuje się że od śmierci głodowej, od mrozu i wybuchających bomb groźniejsze jest tylko zwycięstwo Żydów. Więc czym są te chwilowe niedogodności?, czym jest Wielka Ucieczka? 

(…)Bez względu na to, co wymyślą nasi wrogowie, co wyrządzą niemieckim miastom, niemieckim obszarom ziemskim, a przede wszystkim, jaki ból zadadzą naszym ludziom, to wszystko zblednie w porównaniu z nie dającą się zrekompensować boleścią i nieszczęściem, które musiałyby nas spotkać, gdyby kiedykolwiek zwyciężyło plutokracyjno-żydowskie sprzysiężenie. Stąd też w dwunastą rocznicę przejęcia władzy tym bardziej konieczne jest uczynienie serc silnych jak nigdy dotąd i utwierdzenie się w świętym postanowieniu noszenia broni bez względu na to gdzie i bez względu na to w jakich okolicznościach, tak długo, aż zwycięstwo ukoronuje nasze wysiłki.(…)  


30 stycznia sytuacja w Breslau wiele się nie zmieniła, jednak wybuchy pocisków artyleryjskich dalekiego zasięgu które spadły na ulicę Traugutta i  Brochowską były jak zapowiedź burzy. Karl Hanke miał jednak sprawdzony w ciągu ostatnich lat sposób na defetyzm i wątpliwości. „Siewców pogłosek” aresztowała natychmiast policja bezpieczeństwa i w swoim gmachu przy ul. Łąkowej 8 -10 załatwiała na miejscu. Jeśli dołożymy do tego ekipę takich katów jak: Gluschke, Fuchs, Bar, Kieske, Skrzypulec i Braun czyli gorliwych funkcjonariuszy SD z ulicy Kościuszki 12 mamy już pełen obraz sposobu na utrzymanie bezwzględnego posłuszeństwa w mieście.

Terror skierowany w stosunku do samych Niemców doskonale oddaje dziennik Marii Langner


(…)Jeżeli osoba cywilna przywłaszczy sobie w twierdzy cokolwiek z rzeczy leżących masowo dookoła, nazywa się to plądrowaniem. Jeżeli ktoś podniesie na ulicy coś, co mu jest nieodzownie potrzebne, a szóstym roku wojny potrzebne jest prawie wszystko – los jego jest przesądzony. Pięciu młodocianych przestępców rozstrzelano za plądrowanie, Byli to właśnie ci chłopcy których widziałam(…)


W okolicach Breslau oddziały niemieckie pomimo poniesionych strat zdołały się wycofać na umocnione pozycje na wschód od Głogowa wzdłuż rzeczki Krzycki Rów i kanału Kopalnica. Hans von Ahlfen wspomina, że właśnie dziś w okolicach Tresna stronie niemieckiej udało się przeciwnatarcie prowadzone przez kapitana Seifferta z kompanią złożoną z personelu kadry oficerskiej SS. W ataku wyróżniła się pewna lekarka, która jako pierwsza kobieta w Breslau otrzymała Krzyż Żelazny II kategorii. Jak to określił gniazdo os pozostało jedynie w Radwanicach . Punkt widzenia zależy od punku siedzenia generale.[tom]

czwartek, 29 stycznia 2015

29 stycznia, poniedziałek. Kleszcze

Dwa dni temu 27 stycznia sowieci zdobyli Kłajpedę (Memel) miejsce będące symbolem, stare pruskie miasto, które krótko było nawet tymczasową stolicą Prus. Jego odzyskanie w marcu 1939 było wielkim triumfem Hitlera opisywanym entuzjastycznie przez wszystkie niemieckie gazety. Tego dnia 42-letni pisarz i dramaturg Hugo Hartung wcielony do Luftwaffe i stacjonujący na lotnisku w Strachowicach (Flughafen Breslau-Schöngarten) pisze "Zlecono mi kurierską wyprawę do miasta. Większość drogi musiałem pokonać pieszo. Niesamowite uczucie: wszędzie puste, wyludnione ulice. Tu i ówdzie widać pojedynczych staruszków; kilka podejrzanych postaci kręci się wokół sklepu wciąż zapełnionego towarem. Od czasu do czasu spotykam wygłodniałe psy, które węszą w śniegu."

Pomnik Fryderyka II w zachodniej stronie Rynku.

W mieście zaczynają się rządy terroru. Wczoraj, w niedzielę 28 stycznia o godzinie 6 rano, na rozkaz Gauleitera Karla Hanke na Rynku obok pomnika Fryderyka II "Starego Fryca", został rozstrzelany, odpowiedzialny za finanse miasta, wiceburmistrz Wolfgang Spielhagen. Jak to opisał Hugo Hartung "Jeden z naszych podchorążych przychodzi blady i wzburzony na kwaterę i opowiada, że na Rynku widział rozstrzelanie burmistrza doktora Spielhagena, które nastąpiło na rozkaz Gauleitera Hankego. Często spotykaliśmy doktora Spielhagena w tramwaju kiedy rano jechaliśmy do naszych biur, Przeprowadziłem kilka rozmów z tym bardzo mądrym człowiekiem, który bez ogródek sarkastycznie krytykował skrywane przez władze nadużycia i niedomogi. Jestem wstrząśnięty jego strasznym końcem". Oszczędny i zasadniczy Spielhagen od lat był w konflikcie z Hanke, krytykował jego rozrzutność i wydawane na koszt miasta przyjęcia. Był to początek całej serii publicznych egzekucji, także urzędników i funkcjonariuszy partyjnych.

Na odcinku śląskim impet Armii Czerwonej przygasa. W wielu miejscach osiągnięto Odrę. Czekając na dociągnięcie większych sił, awangarda armii bada opór stawiany przez Wehrmacht i szuka możliwości zbudowania przyczółków i przeprawienia się na lewy brzeg. Zadanie to było ułatwione z powodu silnego mrozu, który skuł Odrę grubą warstwą lodu. Temperatura za dnia spadła poniżej 10 stopni. Most kolejowy w Czernicy (Tschirne) został wysadzony, ale jeszcze 26 stycznia na wysokości Marcinkowic (Märzdorf) sowietom udało się przeprawić i zdobyć przyczółek blokując połączenie z Oławą. Bronili go zażarcie. Komendant Johannes Krause wysłał posiadane akurat siły (kilkanaście przejeżdżających przez Wrocław czołgów i 4 kompanie podchorążych Luftwaffe) odbijając Marcinkowice. Jednakże dopiero w nocy z 29 na 30 stycznia pośpiesznie przerzucona omnibusami 269. Dywizja Piechoty odepchnęła nieprzyjaciela za Odrę, ale nie mogła usunąć go z Radwanic (Radwanitz), wciąż pozostawał tam oddział niepodejmujący jednak żadnych działań. 29 stycznia powstaje jeszcze bardziej niebezpieczny przyczółek na zachód od Wrocławia na zakolu Odry przy Piskorzowicach (Peiskerwitz). Kleszcze zaczynają się zaciskać.

Pisząc o postępach Armii Czerwonej, wskazujemy punkty maksymalne, najdalej znajdujące się punkty osiągnięte lub zdobyte. Jest to elita frontu idąca według przygotowanych w pośpiechu map, w boju sprawdzająca doniesienia i szacunki wywiadu. Z tyłu znajdowała się reszta wojska, osłaniająca flanki i rozciągające się drogi zaopatrzenia. Lotnictwo zajęte przenoszeniem lotnisk. Sztaby dywizji i armi w ciągłym ruchu. I wreszcie zaopatrzenie, kolumny ciężarówek, i tam gdzie udało się to zorganizować kolej, wiozące amunicję, paliwo, sprzęt. Pierwsza fala uderzenia po wyparciu nieprzyjaciela wkrótce ruszała naprzód - upewniali się tylko czy nie pozostały żadne punkty oporu i szli dalej, za nimi postępowała druga linia szukająca magazynów, fabryk, ewentualnych źródeł zaopatrzenia, szukająca również cywilów ukrywających się w piwnicach, zegarków, kosztowności i kobiet. Ale i oni wkrótce odchodzili za frontem i wtedy przychodziło najgorsze. Armia Czerwona była już na rdzennym terytorium wroga, tu nie obowiązywały żadne zasady.

Inaczej niż we Wrocławiu, w Opolu - również ogłoszonym Twierdzą - ewakuacja przebiegła planowo i w zorganizowany sposób. rozpoczęto ją jeszcze 18 stycznia, a kiedy 20 stycznia padł rozkaz ewakuacji, mieszkańców Opola wywożono autobusami, a potem pociągami w stronę Kłodzka, w ciągu czterech dni miasto opuściło 60 tysięcy ludzi. Więźniów i robotników przymusowych ewakuowano w konwojach pieszych. Dowodzący miastem generał von Pfeil uznał, że obrona jest niemożliwa i popełnił samobójstwo. Jego następca, generał Fritz Gräser anulował bezsensowny rozkaz obrony "do ostatniego żołnierza" uznając, że skoro ma ich, łącznie z policjantami i Volkssturmem tylko 10 tysięcy obrona przed linią Odry jest bezcelowa. Rozkazał wycofanie za Odrę, stanowiącą linię obrony. Taki był krótki żywot Festung Oppeln, która jeszcze zanim pojawili się sowieci, stała się po prostu rejonem umocnionym Opole. 24 stycznia Armia Czerwona zdobywa bez walki prawobrzeżną część miasta z pozostałymi kilkuset zaledwie mieszkańcami.

W dniach 26-29 stycznia sowieci zdobywają kilka przyczółków na Odrze i chcą ją przekroczyć natychmiast po umocnieniu się na Górnym Śląsku. Tymczasem Wehrmacht przygotowuje kontrofensywę. [td]

środa, 28 stycznia 2015

28 stycznia. Niedziela






28 stycznia. Niedziela

28 stycznia 1945 roku słońce wstało o 7.20. Mroźny styczniowy dzień przyniósł sporo zmian które na trwale miały zapisać się w historii Polski. Patronem tej wyjątkowej niedzieli był św. Karol jednak tym razem nie było jak przysłowiu:
Na Świetego Karola wyjrzy spod śniegu rola.”
28 stycznia spod śniegu wyjrzała świeża krew. Armia Czerwona zajęła Krzyż Wielkopolski, Maków Podhalański, Katowice, Siemianowice, Chorzów, Tychy, Bytom, Mikołów, Kęty i Mysłowice.
Dziś ostatecznie Armia Czerwona  zdobyła Górny Śląsk , przeszło 1000 żołnierzy niemieckich trafiło do niewoli radzieckiej, na jednym z lotnisk zdobyto 15 niemieckich samolotów. Wczoraj czując niechybną klęskę wydany został rozkaz 259 i znamienny komunikat sporządzony przez szefa sztabu XXXXII korpusu armijnego pułkownika Drabich-Wachtera:

Dowództwo niemieckie podejmowało rozpaczliwe kroki, ażeby powstrzymać uderzenie wojsk radzieckich, lecz nie mogło zmienić tych wydarzeń. Niemcy przegrały wojnę

Patrole 38 Armii IV Frontu Ukraińskiego pojawiły się na przedpolach Czechowic Dziedzic. Rozpoczęła się walka z czasem i ratowanie kopalni „Silesia” przed zalaniem. Takie postaci jak Adolf Zagóra, Teofil Szostek, Emil Bartel i bardzo wielu bezimiennych górników ratowało miejsca swojej pracy, dobrze wiedząc, że niezależnie od układu politycznego węgiel trzeba będzie wydobywać. Wtedy wydawało się to takie oczywiste.
Armia Czerwona  parła naprzód. Mieszkańcy Stadt Rößel na odległej od Śląska Warmii nie znali jeszcze wschodniej mowy i nowych obyczajów. 28 stycznia Poschmann i Harwardt dwie nauczycieli z miejscowej szkoły zanotowały w swoim dzienniku:

(…)Trzaskający mróz, sięgający 18 stopni poniżej zera. Czyste, błękitne niebo ponad rozległymi, połyskującymi polami sniegu.
Nad miasteczkiem atmosfera końca świata.
Ostatnia msza święta w kościele parafialnym odprawiona przez archiprezbitera, dr Preuschoffa. Ostatnie kazanie. Słowa pożegnania. W mieszkańcach coraz więcej przygnębiającego strachu. Nikt  nie przewiduje jakie straszne zbrodnie i okropieństwa czekają ich w ciągu następnych 24 godzin.
Zbliżający się huk dział nie pozwala zapomnieć o grozie i powadze sytuacji
(…).

Dziwny jest naród polski. Jeszcze wczoraj widok żywych trupów w Auschwitz sparaliżował wszystkich, nawet Rosjan a już dziś w Krakowie najistotniejsze było podjęcie uchwały o odbudowie Pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie. Zaskakująca logika i ustawienie priorytetów, nawet jak na czas wojny.
Tymczasem na Dolnym Śląsku 6 Brygada Pontonowa zbudowała nad Odrą w okolicach przyczółka pod Chobienią 4 mosty, w tym dwa o nośności 60 ton. Dzięki temu dzisiaj jednostki 13 Armii rozpoczęły natarcie wzdłuż drogi Naroszyce, Górzyn, Olszany, Tymowa, Reszów, obchodząc tym samym od zachodu dobrze bronioną Ścinawę.
Radziecka ofensywa trwała już na tyle długo, że pojawiły się w szeregach Armii Czerwonej pierwsze oznaki zmęczenia, psychicznego i fizycznego. Liczebność dywizji piechoty spadła z 9600 do 5000 żołnierzy. Kompanie strzeleckie liczyły przeciętnie 30 – 50 osób, pojawiły się również problemy z zaopatrzeniem przesuwającego się na zachód frontu.
Breslau tworzył coraz bardziej ponury obraz. Tyrania gaulaitera Hankego wchodziła w kolejną fazę, tym razem rozpoczęło się szczucie siebie nawzajem. W dniu dzisiejszym Schlesische Tageszeitung opublikowało odezwę:
(…) Byłoby fałszywym poczuciem koleżeństwa aby teraz odciągać zasłużonego bojownika feontowego od jego obowiązku żołnierskiego w celu zapewnienia mu, być może jeszcze dalszego dnia odpoczynku. Jeszcze gorsze i niebezpieczne byłoby powstrzymywanie żołnierzy z pobudek egoistycznych – przykładowo – do pomocy przy ewakuacji(…)
Być może gdyby Hanke nie był tak gorliwym nazistą i mistrzem kaciego fachu, gdyby posiadał tak trzeźwą umiejętność oceny sytuacji jak Drabich-Wachter na Górnym Śląsku,  Wrocław dziś wyglądałoby zupełnie inaczej i nie zginęło by bez sensu tylu ludzi. Kobiet i dzieci z Volkssturmu. Gdybam…[tom]